Blog

  • Jak Cię widzą, tak Cię piszą – a jak nie widzą, to…

    Jakiś czas temu, koleżanka rzuciła temat niewidzialnych kobiet. Była dość rozemocjonowana, by nie powiedzieć wzburzona odkryciem, że świat projektują mężczyźni.

    Szybko zaczęłam szukać w swoje głowie przykładów potwierdzających czy zaprzeczających tej dość utopijnej wizji – jeśli prawdziwej, że świat projektują głównie mężczyźni.

    Poza pojedynczymi myślami w ciągu „użytkowania” życia, że coś jest niedostosowane dla nas, kobiet, głównie miałam myśl „Eee… przesadzasz, to że na całym świecie w miejscach publicznych, czy restauracjach, bibliotekach, teatrach, centrach handlowych… najpierw są toalety męskie a potem damskie to przecież żaden znak, żaden dowód na…”

    Wtedy, natychmiast kupiłam „Niewidzialne kobiety” (Caroline Criado Perez) i zatraciłam się w lekturze. Im dalej w las, tym było mi trudniej, to był prawdziwy stres i niedowierzanie, czytałam ją na kilka razy, myśląc, to prawda i to też… i to, i to…
    Wróciłam do niej kilka dni temu i niezmiennie robi na mnie wrażenie, przytłacza i smuci. A skoro wywołuje emocje, to warto się tym podzielić…

    Kiedy czytałam tę książkę okazało się, że kultura i wychowanie „Panie przodem” ma się nijak do tego, że w większości przypadków zawsze damskich i męskich toalet jest tyle samo, pomimo, że wiemy to i bez badań ale i badania na to także są, kobiety mają inny proces i potrzebują więcej czasu na załatwienie potrzeb – dlatego zawsze są kolejki do damskiej nigdy męskiej toalety.

    Od lat prowadzę obserwacje kolejności toalet w miejscach publicznych, która najpierw męska czy damska… robię zakłady sama z sobą, jak będzie tu i tym razem… To już takie moje zboczenie. Im bardziej światłe, nowoczesne miejsce tym większa nadzieja, na zmianę… rzeczywiście odnotowuję tę zmianę, ale czasem. Nadal rządzi schemat.
    Ale uwierzcie mi, toalety to tylko preludium…

    Gwoli ścisłości, żeby Wasze rozumienie tego co poniżej było odpowiednie, musicie wiedzieć, że kobiet na świecie jest 49,7% – jak zauważyli mężczyźni kobiety są w mniejszości (zapamiętajcie to, bo to wiele tłumaczy)

    Czy kiedykolwiek wkładając okulary VR, czułaś dyskomfort i zamiast skupiać się na zabawie i przyjemności, obie ręce miałaś zajęte tym, by je mieć na czole i utrzymać? Czy kiedykolwiek będąc mężczyznom ten temat Cię choć na sekundę zajął? Nie sadzę…
    Badania pokazują, że kobiety wykazują mniejsze zainteresowanie tym rozwiązaniem, generalnie na świecie 🙂

    Zbyt duże smartfony jak na kobiecą dłoń jakby nie wymaga tu podkreślenia… W Chinach zauważono ten problem i zarówno kobiety jak i mężczyźni o mniejszych dłoniach mogą zakupić sześciokątny telefon, wygodniejszy. Tu warto jednak nadmienić, ze ma mniejszą moc obliczeniową i automatycznie retuszuje zdjęcia.

    Wiecie, że większość posiadaczy iPhone na świecie to kobiety? Nawet oni nie podjęli tematu stworzenia ergonomicznego rozwiązania dla tak dużej grupy docelowej swoich produktów.

    Rachel Tatman, językoznawczyni z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, odkryła, że jest 70% mniej szans na prawidłowe zrozumienie mowy kobiety w narzędziach do rozpoznawania mowy, niż męskiego głosu – zgadnijcie dlaczego? Tak, bo modele są ćwiczone na męskich głosach.

    Spacerując regularnie z mężem, pomimo robienia tych samych tras spacerowych, w tym samym tempie i długości, wracając do domu mamy inne zużycie kalorii, inne parametry ilości kroków i kilometrów jakie pokonaliśmy. Tak, oprogramowanie monitorujące zdrowie, jak monitory snu czy opaski fitness, tworzone są na podstawie danych męskich, dlatego dają niedokładne wyniki dla kobiet.

    Gorzej, dane medyczne i badania kliniczne często nie uwzględniają kobiet, co prowadzi do stosowania terapii dopasowanych do mężczyzn, powodując większą częstość skutków ubocznych lub mniejszą skuteczność.

    Zastanawialiście się kiedyś na ile samochody, którymi jeździmy są projektowanie dla kobiet? Zagłówek, fotel, testy zgnieceń … kobiety są mniejsze a standard manekinów do testów zderzeniowych mają średni wzrost 1,77 m, waga 76 kg, co powoduje, że systemy bezpieczeństwa (poduszki powietrzne, pasy) są mniej skuteczne dla kobiet. Kobiety mają większą szansę doznać obrażeń przy wypadkach, a badania pokazują, że znacznie częściej w wypadkach samochodowych kobiety doznają poważniejszych obrażeń niż mężczyźni.

    Ile razy w przestrzeni biurowej, toczyłaś rozmowy o tym, jak jest zimno w biurze, jak nisko ustawiona jest temperatura, na co rzadko lub nigdy odzywali się mężczyźni, a zawsze zgadzały się z Tobą kobiety? Otóż, ustawienia klimatyzacji i ogrzewania w biurach projektowane są pod temperaturę dla mężczyzn, pozostawiając kobiety w dyskomforcie termicznym.

    Polityki publiczne i analizy ekonomiczne pomijają nieodpłatną pracę domową wykonywaną głównie przez kobiety, co obniża widoczność ich wkładu do gospodarki.

    Nie uwzględnianie kobiet w procesach odbudowy po katastrofach, to powtarzający się problem, który prowadzi do rozwiązań nieadresujących rzeczywistych potrzeb większości mieszkańców. Brak zaangażowania kobiet po trzęsieniu ziemi w Gudżaracie (Indie, 2001), Tsunami w Sri Lance (2004), Miami, USA – Huragan Andrew (1992) i Katrina (2007, Nowy Orlean). Domy powstały bez kuchni, brakowało konsultacji z faktycznymi użytkownikami przestrzeni. W obozach dla uchodźców organizacje humanitarne rozdawały żywność bez uwzględnienia potrzeby gotowania – nie dostarczano odpowiednich narzędzi do kuchni. Widzimy pewną tendencję do umniejszania znaczenia kobiecych głosów pod pozorem „ekonomiczności” czy „pilnej potrzeby odbudowy”, co w perspektywie okazuje się nieefektywne – wykluczone kobiety zostają użytkowniczkami nieprzystosowanych przestrzeni.

    Ciekawe co wydarzy się, w tej kwestii, za chwilę w Ukrainie?!

    BCG opublikowało badania, z których wynikało, że kobiety, właścicielki firm, czy też start up’erki dostają średnio mniej niż połowę wsparcia inwestycyjnego niż mężczyźni. Pomimo tego, generują dwukrotnie większe dochody. Także w dłuższej perspektywie, 5 letniej wytwarzamy ok 10% wyższy dochód.

    Myślę, że zmiana w tym obszarze nie zachodzi tak szybko jak postęp… szkoda!

    Nie wiem jak u Was, ale mi znów przy tej książce i temacie podniosło się ciśnienie!
    Jak masz za niskie ciśnienie, to polecam pozycję „Niewidzialne kobiety”, Caroline Criado Perez

  • Elon Musk o pracy, na Saudi-US Business Forum

    Milion myśli mam w głowie, kolejny raz zmieniam wstęp do tego co chcę napisać. Elon Musk pobudził szybkość i zwiększył ilość przepływających myśli w mojej głowie. To doskonały stymulant rozwoju.
    Ale po kolei…

    Wyświetl ten post na Instagramie (udostępniony przez cnbc)

    Większość nie kliknie i nie obejrzy video, więc spoiler jest taki: Praca za 20 lat będzie opcjonalna.

    Chciałoby się powiedzieć: heheh naczytał się chłop tego science fiction od Iain M. Banksa, w serii książek “Culture”, ale jak wiemy, nie pierwszy raz to mówi… (a książek wszystkich z serii pewnie nie przeczytał)

    Wizja poszukania sensu w czymkolwiek innym niż praca, nie przeraża mnie, widzę już nawet długą listę rzeczy, które nadałyby sens każdej chwili mojego życia… choć generalnie myśląc o większości ludzi poddaję to pod wątpliwość, bo narzucony ład, system i stałe obowiązki upraszczają życie – jest na co zrzucić.

    Nie przeraża mnie także fakt takiej czy innej zmiany, bo od zawsze zeznaję, że kocham zmiany – ku zaskoczeniu wielu, mogłabym wręcz powiedzieć, że bycie w zmianie to moja strefa komfortu.

    Zajmuje mnie tylko myśl, czy i na ile jest to możliwe? Kto, jak, kiedy, w jakim systemie, miałby tę zmianę przeprowadzić!? Czy wizja resetu stanu rzeczy, jaki mamy, jest przerażająca, czy raczej ożywcza i odświeżająca, bo nic nie trwa wiecznie, wiemy to – a zmiana jest wpisana w nasze życie jak “podatki i śmierć” (cytując B. Franklina).

    Myślę też, że perspektywa 20 lat pozwala się oswoić z możliwą zmianą, która będzie z każdym dniem przyjmowała coraz bardziej finalny kształt (choć by osiągnąć założony cel, trzeba go najpierw zdefiniować – no ale zakładam idealistycznie, że to się w odpowiednim momencie wydarzy). Restrukturyzacje, optymalizacje i układanie procesów to moja specjalność, więc ten projekt brzmi jak idealne wyzwanie. Muszę się tylko dowiedzieć, gdzie i kiedy pierwsze spotkanie grupy roboczej 🙂

    A czy ta zmiana już nie zaczęła się dziać? Patrząc na pierwszego eministra w rządzie rumuńskim. Póki co, Ion wykorzystywany jest do „szybkiego i automatycznego rejestrowania opinii i potrzeb” zgłaszanych przez obywateli Rumunii – powiedział premier Nicolae Ciucă, choć robi syntezę z zapytań i to budzi wiele kontrowersji, jakie treści wypływają i przez niego przechodzą (ale o tym osobny wpis wkrótce).

    Przyznam, że przedstawienie przez premiera Nicolae Ciucă swoim ministrom Ion’a, jako „doradcę honorowego” jakoś mnie rozbawiło… Powitajcie mojego robota – doradcę honorowego! (kiedy o tym myślę, widzę reklamę Misiów Haribo – wrzuciłam poniżej)

    Ion stał się dobrą puentą mojego wywodu – puentą nacechowaną jednak pewnym niepokojem, nie o zmianę a o jakość zmian i to, czy Ci co ją będą przeprowadzać mają kompetencje, dojrzałość, uważność i zdrowy rozsądek.

    I tu pojawia się temat na kolejny wątek… mówimy, że Ion jest “wykorzystywany”, a potem, że jest “honorowym doradcą” – i co na to działy HR? a co na to DEI?

    Cały materiał z Forum, poniżej:

    Reklama Misiów Haribo:

  • Pamiętacie tę reklamę? Ależ to jest wciąż niesamowite.

    Reklama Sony jak sen filmowca, a branża zrozumiała, że największe wrażenie robi rzeczywistość. Trzeba mieć pomysł i odwagę, agencji, z tym mniejszy problem, ale przede wszystkim Klienta….

    i tak oto z odwagi i pomysłu powstała reklama, którą, jestem przekonana, pamiętamy wszyscy – którą oglądaliśmy milion razy, pomimo jej długości, od początku do końca, obserwując każdą spadającą kolorową piłeczkę, jedną z 250 tysięcy kolorowych kauczukowych piłeczek, które zostały puszczone w dół ulicy w San Francisco.
    To spot, jak wielu zeznaje, był terapią uspokajającą, dzięki magii obrazu w połączeniu z wręcz hipnotyzującą muzyką José Gonzáleza.

    Rok 2005, drobne 20 lat temu, a pamiętam to doskonale i te emocje, które mi towarzyszyły, zresztą nie wiem czy w branży reklamowej był ktoś, kto przeszedł obok tego obojętnie.

    Wspaniałe jest to, że bez AI, efektów specjalnych i wielu cudów techniki zostało to nakręcone.

    Jest piątek, 8.38 rano… piję pierwszą dziś kawę, w kompletnej ciszy poranka i oglądam kolejny raz … polecam Wam także obejrzeć 🙂

  • Seniorzy spędzają więcej czasu w internecie niż młodzi?

    Seniorzy od dawna przykuwają moją uwagę … chciałabym powiedzieć, że nie tylko dlatego, że też w stronę seniorstwa zmierzam i najnormalniej w świecie przyglądam się z ciekawością, jakie mam perspektywy czy to długowieczności, czy długowieczności, dobrej zabawy i nieprzeciętnie ciekawego spędzania czasu… – to jeden z powodów.
    Kolejny jednak to taki, że dzięki temu, jak zmienia się świat, obserwuję zmianę w funkcjonowaniu seniorów – w sposobie życia, bycia, myślenia, aktywności i rozumieniu świata, ale przede wszystkim ochoty na życie i czerpaniu całymi garściami.

    To fascynująca zmiana i imponujący postęp w możliwościach robienia wielu rzeczy, które wcześniej nie były możliwe, ba, po prostu nie istniały.


    Każdego dnia analizując zmiany, choćby takie, że internet, jeszcze chwilę temu pokolenia dzielił, dziś już zbliża i jednoczy – to samo zresztą dzieje się z AI… widzę potencjał w tej grupie nabywczej, która jest coraz większa z uwagi na starzenie się społeczeństw, a to z kolei daje ogromne możliwości dla rozwoju produktów
    i usług, które doskonale mogą wesprzeć w jeszcze wygodniejszej i przyjemniejszej starości – choćby bez samotności.

    Pomysł na ten wpis miałam kompletnie inny, gdyż dotarłam do treści mówiącej o tym, że seniorzy dziś spędzają znacznie więcej czasu w internecie niż młodzi. Pomyślałam, że to jest naprawdę coś – przełom w postępie 🙂

    Ucieszyła mnie ta informacja, choć zastanowiła i zaskoczyła, bo bardzo odpowiadała mi jako kolejne, dalsze uzasadnienie dla jednego z projektów, które realizuję – właśnie rozwiązania dla seniorów. Pomimo zaskoczenia, przyjęłam to jako fakt, ale postanowiłam zgłębić raport z którego pochodziła z nadzieją, na dalsze ciekawe odkrycia w konkurencji senior ver junior i eksploracja internetu.



    I tak, zgłębiłam raport i jakie było moje zaskoczenie, kiedy dowiedziałam się, że ów wpis głosi nieprawdę. Zastanawia mnie do tej pory, jak można było coś takiego napisać, co gorsza z tego raportu to wyczytać, bo nic absolutnie na taki przekaz nie wskazywało.

    Zaskoczyło mnie także to, że taki news nie spowodował fali komentarzy, pod jego postem. Czy to już ślepota, brak czytania ze zrozumieniem, obojętność a może przebodźcowanie?!

    Na dalszy rozwój seniorów spokojnie poczekam, bo na wszystko jest czas i miejsce, ale zastanawiam się nad tym jak my czytający chcemy sobie poradzić z falą zalewającej nas ignorancji, indolencji i braku szacunku do odbiorców, którzy o zgrozo w przypadku miejsca w którym to przeczytałam mogliby być ofiarami = klientami tegoż Pana.

    Gwoli wyjaśnienia źródło podaje, że nadal ok 6 godzin dziennie spędzają młodzi w internecie i ok 40% z tego, to już czas z AI a seniorzy to nadal tylko ok 3 godzin dziennie na czytaniu treści, prostych grach pamięciowych, czy płaceniu rachunków i 18% to współpraca tej grupy wiekowej z AI.

    No i post miał być o seniorach a wyjdzie o moim zmęczeniu szybką, tanią, niezweryfikowaną informacją, co gorsza, popełnianą coraz częściej przez grono osób, których bym o to w biznesie nie podejrzewała… – zostawię to jako dygresję i zakończę ten wpis zanim zaleje go lawina mego rozczarowania.

    P.S. Przyznaję, że pomysł na tytuł tego posta nieco poprawił mi nastrój – nie mogłam sobie odmówić 🙂
    … a może dezinformacja daje niezdrową satysfakcję?!








  • I Love You

    Jaden Smith* otworzył restaurację, w której płacenie jest opcjonalne. Nie masz pieniędzy, jesz za darmo, ale jeśli masz i możesz sobie na to pozwolić wiedz, że przychodząc do Restauracji 𝗜 𝗟𝗼𝘃𝗲 𝗬𝗼𝘂 zapłacisz za więcej niż jeden posiłek.

    Jeden Smith zaczął tę inicjatywę szerzyć dwa lata temu, jako food truck na ulicach Los Angeles. Darmowe, zdrowe posiłki rozdawane były osobom, które ich najbardziej potrzebowały. Teraz to miejsce zagościło na stałe w West Hollywood i sercach wielu, którzy wspierają tę inicjatywę, szerząc dobro każdego dnia. Eksperci zajmujący się problemem bezdomności, podkreślają siłę godności w procesie zdrowienia.



    W badaniu opublikowanym w Journal of Social Issues naukowcy odkryli, że dostęp do stałych, pełnych szacunku zasobów — zwłaszcza jedzenia i schronienia — może znacząco poprawić poczucie sprawstwa
    i zdrowie psychiczne osób w samotności i bezdomności. Gdy ludzie czują, że są widziani i szanowani, są bardziej skłonni szukać długoterminowej pomocy.


    Sama nazwa I Love You, nie jest sztuczką brandingową tylko przypomnieniem, że miłość jest prawdziwa
    i nieskończona i nie są i nie powinny to tylko być słowa, a realna pomoc, tak jak tu podawanych posiłkach.

    W 2011 roku Jon Bon Jovi w New Jersey otworzył JBJ Soul Kitchen, to restauracja „pay it forward”, gdzie goście, którzy nie mogą zapłacić sobie za posiłek, mogą poświęcić swój czas jako wolontariusze – czyżbyśmy tyle lat czekali, na kolejną tego typu inicjatywę?!

    Genialne i piękne w swojej prostocie.

    Więcej tutaj: https://www.instagram.com/reel/C1ICFqPvqLy/

    *Jaden Smith to amerykański aktor, raper, projektant odzieży i tancerz, urodzony 8 lipca 1998 roku w Malibu. Jest synem znanych aktorów Willa Smitha i Jady Pinkett-Smith. Karierę rozpoczął jako dziecko, debiutując filmowo w 2006 roku rolą w filmie „W pogoni za szczęściem” u boku ojca.
    Restauracja I Love You nie jest jednorazowym działaniem, czy przypadkową inicjatywą – jest częścią szerszej misji, którą Jaden objął przez organizację non-profit 501CThree, którą współzałożył z Drew FitzGerald. Organizacja ta zajmuje się kluczowymi problemami — jedzeniem, wodą, schronieniem i energią.

  • Coraz mniej treści od człowieka ;/


    Boty to oprogramowanie, które automatycznie wykonuje zlecone zadania w środowisku cyfrowym. Mogą to być narzędzia, które automatycznie piszą posty, publikują artykuły czy też symulują zachowanie użytkownika na stronie internetowej. Boty mogą też wykonywać bardziej sprecyzowane akcje np. mające na celu przełamanie zapór cyberbezpieczeństwa.
    Miejmy na uwadze to, że część botów jest niezbędna do działania wyszukiwarek internetowych, portali społecznościowych czy też filtrów antyspamowych, nie mniej to ok 14% generowanego ruchu, przy 37% generowanego ruchu przez tzw. „złe boty”.

    Ponad 50% ruchu w internecie generowana jest przez boty. Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji a szczególnie generatywnej AI proporcja w ostatnich latach zmieniła się na korzyść botów w stosunku do ruchu generowanego przez ludzi.

    Zastanawiam się, jak się przed tym ustrzec, jak się chronić? Jak mamy te treści rozróżniać, bo dostawcy treści, portale internetowe zarabiają na tym krocie, przy znacząco zmniejszonych kosztach ludzkich, więc nie jest w ich interesie zmiana tego stanu rzeczy. Co więcej treści tworzone przez algorytm generują większe zaangażowanie odbiorców niż treści tworzone przez ludzi. Maszyny są karne, robią wszystko co jest konieczne, by algorytmy odpowiednio oceniały wiele czynników tzw. “ranking signals”, nadając treści wartość jakościową tzw. “scoring SEO”.
    To przypomina mi walkę dobra ze złem, starej poczciwej szkoły, prawdziwego dziennikarstwa z pełnym bogactwem języka polskiego, versus wszechobecnych wytycznych  do pisania treści pod algorytmy.
    Mój ulubiony przykład, to skracanie zdań wielokrotnie złożonych, które tak kocham 😊 na rzecz, krótkich prostych, które kocha i nagradza SEO, czy też Twój nagłówek mógłby być “bardziej” (masz tylko 37/100 a piątki jak w szkole są od 70/100)

    No i co zrobić? Skrócić zdania i świecić się w raporcie SEO na zielono, czy zostawić moje piękne erudyckie, finezyjne zdania, wiedząc, że dzięki temu moje treści osiągną niższą punktację w programie “lojalnościowym” SEO? Oto jest pytanie 🙂

    Sposobów na to, by się chronić jest wiele – mój powyżej 😉
    Czytałam też propozycję jednego z naukowców, by budować wciąż, jak najwięcej relacji ludzkich, które … pozwalają wymienić myśli, budować strukturę widzenia świata dokoła…
    Każdy pomysł jest wart rozważenia i przetestowania


    Więcej o tym można poczytać w „Imperva Bad Bot Report” na www.imperva.com

    Taka dygresja…
    Wyobraźcie sobie, że wracamy do wymogu, który miał swój początek w latach 70. XX wieku i wprowadził ją w dziennikarstwie The Washington Post (po aferze Watergate), by każda opublikowana informacja miała potwierdzenie w co najmniej dwóch niezależnych źródłach.




  • Odłóż telefon!

    Już samo trzymanie telefonu w ręce obniża iloraz inteligencji…

    Zerkanie na ekran smartfona lub odbieranie rozmów może obniżyć iloraz inteligencji (IQ) tymczasowo nawet o około 10 punktów, co można porównać do skutków zarwanej nocy. Powrót do optymalnej funkcji mózgu trwa około pół godziny po korzystaniu z telefonu. Częste sięganie po telefon i rozpraszanie przez niego osłabiają pamięć, koncentrację i zdolność myślenia w sytuacjach nierutynowych.

    Inne badanie, wskazuje, że sama obecność smartfona na wyciągnięcie ręki obniża możliwości poznawcze mózgu, nawet jeśli urządzenie jest wyłączone. Naukowcy z University of Texas w Austin przeprowadzili badanie, z którego wynika, że osoby mające telefon w pobliżu gorzej radziły sobie z zadaniami wymagającymi koncentracji niż osoby, które zostawiły telefon w innym pomieszczeniu.

    Nie ma w tym właściwie nic odkrywczego, bo już jakiś czas temu inne badanie wniosło w nasze życie wyniki, mówiące o tym, że nie istnieje multitasking, czy też skupienie na kilku rzeczach jednocześnie. Tak więc próba czynnej jakościowej rozmowy, płynność komunikacji myśli w zbieraniu ich i wyrażaniu poprzez rozpraszacze (sic! ale dziwne słowo) po prostu zostaje zakłócona.




  • Ciekawostka

    Ciekawe, że język polski uznano za najlepszy do promptowania.

    Badania naukowców z University of Maryland i Microsoftu wskazują, że język polski jest najbardziej precyzyjny w komunikacji z modelami językowymi, szczególnie przy długich i złożonych badaniach.

    Sprawdzono 26 języków na różnych modelach językowych w tym Gemini 1.5 i ChatGPT 03-mini-high. Zadania polegały głównie na wyszukiwaniu i agregacji danych.

    Polski zajął pierwsze miejsce i osiągnął 88% skuteczności w zadaniach o najdłuższym kontekście.

    Angielski zajął, o dziwo, szóstą pozycję i osiągnął 83,9% skuteczności.Zaskakujące wyniki, bo jednak do trenowania modeli językowych nie użyto tak wielkich zasobów języka polskiego, jak języka angielskiego.

    Ciekawe ile procent globalnie w trenowaniu modeli to był język polski?!

    Poszukam tej informacji i dorzucę 🙂

  • Wygoda rodzi przeciętność.

    Musk wierzy, że wygoda rodzi przeciętność.

    W każdej firmie którą prowadzi, tworzy coś co nazywa „hardcore culture”. Pracownicy pracują długie godziny, dotrzymują niemożliwych terminów, wykraczają poza to, co uważali za możliwe.
    Wielu pracowników się szybko wypala. „Hardcore culture” to bardzo wysokie standardy, niemożliwe dla większości zwykłych ludzi do spełnienia, szybka iteracja i ciągłe testowanie, brak tolerancji dla powolnego podejmowania decyzji i bezpośrednia informacja zwrotna, nawet jeśli rani uczucia. A wszystko to spina, spaja, uzasadnia wspólna misja, większa niż jakakolwiek, kiedykolwiek i gdziekolwiek dotąd… bo wyniki mówią same za siebie SpaceX osiągnęło w 15, to co NASA w 50 lat.

    Tak wiele mówi się o zmianie kulturowej i tym samym zmianie przywództwa… work life balance, uważność
    i troska, zrozumienie dla różnic… to tylko niektóre z elementów dziś tak mocno promowanych w ramach nowego stylu zarządzania, a kontrola, nakaz, dominacja, rywalizacja, praca po godzinach czy dopasowywanie się to te elementy zdecydowanie odrzucane świadomie przez nowy ład, który w wielu swoich publikacjach, książkach, opracowaniach czy raportach globalnych podnosi choćby dr King.

    Zastanawiam się, więc czy hardcorowa kultura Muska jest niezbędna do osiągania przełomowych innowacji?

    A może naciskaj wystarczająco mocno, by osiągnąć przełom, ale nie tak mocno by zniszczyć ludzi poprzez proces?

    Czy pogodzić te skrajne strony podejścia do zarządzania może tylko to, że ważne jest by mieć strategię.
    W końcu istnieje różnica między głupim ryzykiem a ryzykiem skalkulowanym i opartym na analizie fundamentalnej.

    Podzielam opinię, że wygoda rodzi przeciętność i podoba mi się kalkulowanie ryzyka w celu osiągania zamierzonego celu. To jest strategia absolutna!

    Polecam i ten post, który traktuje o strefie komfortu: https://skorwider.pl/nieznosna-nieruchomosc-horyzontu/
    Polecam stronę dr King, na dobry początek https://michellepking.com/ czy podcast https://thefixpodcast.org/




  • A tymczasem…

    ... w warszawskim coworkingu czytają mojego bloga :)